Archiwum grudzień 2002, strona 4


gru 15 2002 No to popłakałam sobie...a co!
Komentarze: 5

"A po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój, nagle ptaki budzą mnie tłukąc się do okien.........."

Daj Boże - jakby powiedział wielebny  stanu duchowego, albo po prostu moja babcia. Myszy też miewają kryzysy i to nawet dość często. Troszeczkę jakby mam juz oczka spuchnięte od płakania i zdarte gardziołko od wydzieeerrrania się na kogoś z powodu czegoś. Zawsze newry biora górę i nie mogę się opanować, a już gdy dwie osoby z którymi mieszkam pod jednym dachem również, wychodzi z tego niezły burdel, albo kogel- mogel, co by kulturalniej było. Grunt, że Misiek głowę na karku ma i potrafi jakoś wspomóc w trudnych chwilach. Strasznie Go za to kocham. Oczywiście nie tylko za to....za uśmiech, mądrutkie oczka, przekomarzanie, buziaczki, cieplusie łapki, duszenie do granic możliwości, straszenie gilgotkami, których nie znoszę, a on wpiera mi, że uwielbiam:oP, za racjonalne myślenie, tak dalekie od mojego, za to, że jest i będzie zawsze, bo dobrze wie,  że Go już nie puszczę, i nie oddam nikomu, za nic w świecie:o) Ryczłam dzisiaj jak dziecko. Głośno, ze łzami jak grochy, tupiąc nogami i krzykiem argumentując swoje racje. Chyba czas już dorosnąć....

Ale właściwie to ja nie wiem, jak dzieci wytrzymują taki płacz.Przecież to strasznie wykańcza. Wypruwa z człowieka wszystkie wnętrzności, i wysysa ostatnie siły witalne. Zasypiam na stojąco.

ani-mru-mru : :
gru 14 2002 A niech się cholery utopią w tej fasolce:oP...
Komentarze: 3

Gorwenal z Tristanem podróżują do Bretanii, w którym panuje niejaki Hoel. Od dawien dawna jednak Hoel toczy wojnę  z hrabim Ryjolem, gdyż nie zgadza się na jego małżeństwo ze swoją córką. Tristan oferuje Hoelowi i jego synowi Kaherdynowi pomoc....

Teraz wersja do zapamiętania....

Gorwenal z Tristanem (imiona, które byłam w stanie zapamiętać wcześniej) wylądowali w FASOLCE PO BRETOŃSKU, w której od dawna, pomiędzy jedną, drugą, trzecią, a dziesiątą fasolką siedzi CHOLERA i jakby zanadto się rządzi, wprowadzając NIEZDROWĄ bądź co bądź atmosferę. RYJ jest  z deczka zazdrosny o pikantną niewiastę, córkę Cholery, która przeskakuje  z fasolki na fasolkę. KAMERDYNER, o dziwo równiez potomek Cholery przygląda się z ukradka całej sytuacji i niezmiernie cieszy się z pomocy zaoferowanej krainie Fasolką po bretońsku płynącą....

Podobno im bardziej abstrakcyjne skojarzenia tym lepiej...heh. Walnięta jednak jestem...

A tak poza tym to WITAM po krótkiej przerwie...

ani-mru-mru : :
gru 10 2002 Ogłoszenie płatne:oP
Komentarze: 18

Wrocław się jednoczy. Rebeliantka i ja podjęłyśmy dzisiejszej nocy, bądź co bądź bardzo męską decyzję. Idziemy na kawę:oP Oczywiście zapraszamy wszystkich chętnych, o ile mają czas i ochotę i znajdują się w miarę blisko. Nie co by lecieć z drugiego końca Polski...chyba, ze ktoś ma wujka pasjonata helikoperów, albo innych maszyn latających. :o)

ani-mru-mru : :
gru 09 2002 Trza będzie iść na kawę....:oP
Komentarze: 1

Nadgorliwa MF postanowiła naskrobać liścik do redakcji Gazety Wyborczej, konkretnie jej wrocławskiej odnóżki w bardzo ważnej sprawie dla niej samej. Mail nie był długi, co dziwne,lecz za to konkretny i treściwy a o to przecież chyba chodzi.

"Mam serdeczną prośbę o udostępnienie mi do celów tylko i wyłącznie prywatnych fotografii dr. Bogusława Bednarka, które niegdyś znajdowało się przy tekstach jego felietonów. Zdjęcie wykonane było przez fotografa Grzegorza Kwolka. Szkoda, że zniknęło ze strony. Będę wdzięczna jeśli uda się coś
zrobić w mojej sprawie. "

Milusia jakas ta MF, co więcej, płaszczy się niemiłosiernie. Szczerze mówiąc doświadczenie z gazetą wyborczą mówi mi, że takie sprawy trudno dobiegają do szczęśliwego końca, jednak moja wrodzona upierdliwość nie pozwala tak łatwo rezygnować. Szczerze mówiąc to nie spodziewałam się odpowiedzi. Puściłam owy fakt w niepamięć, pomyślałam tylko, że panią w redakcji może zaciekawić mój nick przy mailu( w dziurawymbucie). Generalnie to myślę sobie, ze tylko dlatego Go otworzyła. No i ambitny tytuł 'Bogusław Bednarek' A jak już otworzyła, to z pewnością uśmiała się  z fragmentu "do celów tylko i wyłącznie prywatnych", a tym bardziej jeśli pani, Aneta Augustyn, jak się potem okazało, ma kosmate myśli nawet w pracy, a może tym bardziej w pracy. Nie, pani Anetko, nie będę robić tego czy owego patrząc na zdjęcie pana doktora...:oP he he. Ale kontynuując to wpełza dziś MF do dziurawego buta,  a tam nic innego jak mail od pani Anetki. Mało własnych butów nie pogubiłam, tak bardzo chciałam zobaczyć co też ciekawego naskrobała. I co....? Jak to zwykle w takich sytuacjach bywa nadzieje bardziej kolorowe niz szara rzeczywistość. Oto co przeczytałam na samym końcu owego maila, którego całość stanowiły moje słowa, gdyż owa pani skorzystała z przycisku "odpowiedz":oP :

Proszę skontaktować się z działem foto 37 17 316

 

Tiaaaaa.... to zamiast płacić grubą kasę działowi foto za jedno głupie zdjęcie, postanowiłam umówić się  z Grzesiem Kwolkiem na kawę, przez wzgląd na stare dobre czasy.....i zdjęcie zapewne by się znalazło....



 

ani-mru-mru : :
gru 08 2002 No nie, panowie nie przesadzajcie....:oP
Komentarze: 4

Ktoś, kiedyś chciał rozweselić żonę, przeżywającą właśnie "trudne dni" zadając jej pytanie:
"Ile kobiet ze stresem przedmiesiączkowym jest potrzebnych by wymienić przepaloną żarówkę?"

ODPOWIEDŹ BRZMIAŁA:
Jedna! Tylko jedna A wiesz DLACZEGO? Ponieważ jest jeszcze ktoś w tym domu kto wie JAK wymienić przepaloną żarówkę!
Wy mężczyźni byście się nawet nie zorientowali, że jest PRZEPALONA! Siedzieli byście w ciemnościach TRZY DNI zanim byście zrozumieli co K**WA jest nie tak! I, jak tylko już to zrozumiecie to nie jesteście w stanie ZNALEŹĆ w domu zapasowej żarówki pomimo tego, że od 17 lat są zawsze w tej samej szafce! A jeżeli już stałby się CUD i w jakiś niewytłumaczalny sposób znajdziecie w końcu te PIEPRZONE ŻARÓWKI to przez DWA DNI problemem nie do pokonania będzie POSTAWIENIE KRZESŁA pod żyrandolem i WYMIENIENIE TEJ PIERD***NEJ ŻARÓWKI.
KOLEJNE DWA PIER***ONE DNI ZAJMIE WAM ODSTAWIENIE TEGO J****NEGO KRZESŁA Z POWROTEM NA MIEJSCE! A W MIEJSCU GDZIE STAŁO I TAK, NA PODŁODZE ZOSTANIE PIER***ONY PUSTY ZGNIECIONY KARTONIK PO WKRĘCONEJ NOWEJ ŻARÓWCE! BO WY NIGDY K**WA NIE POTRAFICIE PO SOBIE POSPRZĄTAĆ! GDYBY NIE MY TO BYŚCIE DO USRANEJ ŚMIERCI BRNĘLI PO PACHY W ŚMIECIACH I DOPIERO GDYBY NP. ZGINĄŁ WAM PIER****LONY PILOT OD TELEWIZORA ZATRUDNILI BYŚCIE POD HASŁEM: "AKCJA RATUNKOWA" CAŁĄ PIER***NĄ ARMIĘ DO TEGO JE**NEGO SPRZĄTANIA! I TAK K**WA  DO ZA***ANIA! CAŁE ŻYCIE Z KRETYNAMI!

I tu nastąpiła chwila ciszy po której mąż usłyszał:
- To O CO pytałeś kochanie?

ani-mru-mru : :